
| Energooszczędność tylko dla entuzjastów |
|
|
|
| poniedziałek, 10 maja 2010 22:54 | |||
|
Z dr. Romanem Pieprzykiem, o znaczeniu słowa "prawie", rozmawia Maria Nowak Od 1 stycznia obowiązuje ustawa o świadectwach energetycznych dla budynków. Kursy dla audytorów mogących wydawać takie świadectwa już są, więc i ze świadectwami nie będzie kłopotu? Może być kłopot, bo powstaje pytanie, jaką metodę badania budynku przyjąć. Politechnika Poznańska oprotestowała metodę zalecaną przez Ministerstwo Infrastruktury i zespół prof. Szczechowiaka zaproponował inną metodę, nowocześniejszą. Tymczasem na wielu kursach kształcono audytorów według starej metody, bo w przewidywaniu zapewne wysokich zarobków każdy chciał pierwszy zdobyć takie uprawnienia. Ministerstwo przyjęło w listopadzie naszą poznańską metodę i teraz trzeba to wykształcenie uzupełnić. Jest więc trochę zamieszania. Jaka jest różnica między metodą poznańską a proponowaną poprzednio? Właśnie tego się obawiałam, że sens świadectwa energetycznego będzie niezrozumiały dla zwykłego amatora, kupującego dom Czy sam dokument będzie zrozumiały dla laika?
Mój dom, z 1905 roku, nigdy niemodernizowany, gdzie się będzie na tej skali mieścił? A kto może być audytorem, wydającym świadectwa? Bo wszyscy przewidują dobre zarobki. Ta ostatnia suma brzmi bajkowo. W trakcie pikników naukowych tłumy ludzi interesują się "domem bez pieca", oszczędnością energii itd. A potem rzeczywistość jest, jaka jest. Tymczasem w Niemczech choćby paneli słonecznych jest mnóstwo, gminy kupują kamery termowizyjne i wypożyczają mieszkańcom, żeby zobaczyli na własne oczy, którędy ciepło ucieka z ich domu. Tam po prostu wszyscy żyją tematem energooszczędności. W Niemczech bardzo aktywnie państwo wspiera finansowo te działania i na pewno na tym korzysta, bo oszczędza np. na rozbudowie elektrociepłowni, transporcie itd., zmniejszając przy tym emisję CO2. Nawiasem mówiąc, na świadectwie energetycznym jest także informacja o ilości emitowanego przez budynek CO2, co też może dać ludziom do myślenia. Budownictwo zużywa najwięcej energii i jednocześnie ma największe, niewykorzystane możliwości jej oszczędzenia. U nas wciąż zajmują się tym tylko entuzjaści. Myślę, że trzeba większy nacisk położyć na edukację i uczyć o tym dzieci w szkołach. Marzy mi się też, aby przy Politechnice Poznańskiej powstało centrum doradcze i informacyjne z udziałem firm, produkujących materiały budowlane i pracowni, projektujących oszczędne domy. Dziś 1 mkw. domu pasywnego pod klucz kosztuje około 3 tysięcy złotych. Dr Roman Pieprzyk pracuje w Centrum Budownictwa Pasywnego Politechniki Poznańskiej.
źródło:http://www.gloswielkopolski.pl
|
O: Jaki system wentylacji do domku 150m2?
O: Jaki system wentylacji do domku 150m2?
Jaki system wentylacji do domku 150m2?
O:Pompy ciepła powietrzne...
O: JAK PRAWIDŁOWO ZDIAGNOZOWAC PRACE INVERTERA ?!